Ścieżka rowerowa nad Wisłą dziś urywa się gwałtownie przed terenami MPWiK na Czerniakowie. Ale stołeczny ratusz właśnie zdecydował, że przez tereny wodociągowców ma zostać przebite połączenie rowerowe. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. 11 May 2023 06:22:25 Jedni twierdzą, że jest zbędna, inni, że niezbędna. Adwersarze często przywołują argument nieprofesjonalności regionalistów. Fakt, obok dyplomowanych historyków, uczestniczą w tych badaniach także ci, którzy nie mają szlachetnego certyfikatu uczelnianego w dziedzinie historii. Bywają i tacy, którzy nie mają certyfikatu żadnego. Jedyną łyżką dziegciu w beczce miodu jest podjęcie przez komisję większością głosów decyzji o wezwaniu do wprowadzenia dalszych przepisów zabraniających dyskryminacji. Of course, for my group, incorporation in the report on visas of the report on biometrics looked like a fly in the ointment . Oczywiście należą się gratulacje za dwukrotne pokonanie Arki, ale jak to często bywa w beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Do słabej gry w meczach u siebie naszej słowackiej podkoszowej Przy szeregowej zabudowie i przyklejonych do siebie kamienicach przeciętny Francuz nie ma szans na własne podwórko, na którym mógłby postawić te śmietniki. Najlepiej gdzieś z tyłu za domem. Nie. One muszą stać na chodniku, żeby przy 25 stopniach, jakie mieliśmy np. w ostatni weekend, koszmarnie śmierdzieć. – na ulicach jest GRZYBICA PAZNOKCI Słyszeliście powiedzenie „ Łyżka dziegciu beczkę miodu popsuje” ? W naszym przypadku należałoby trochę sparafrazować „ Łyżka dziegciu lek nasz wzmocni” :-) Dziegieć brzozowy – Pix . Dodano: 2022-04-04 Ostatnie zmiany w zasadach refundacji środków chłonnych ucieszyły pacjentów. Nie podoba im się jednak system rozliczania i rosnące koszty produkcji, które wpływają na wzrost ceny wyrobów medycznych. Jak podkreślają eksperci, pacjenci czekali na zmiany w limitach finansowych w refundacji środków chłonnych ponad dwie dekady. Jak się jednak okazuje, nie rozwiązały one wszystkich problemów. Od 1 grudnia 2021 r. wzrosły limity cenowe dla pieluchomajtek, majtek chłonnych i pieluch anatomicznych – do 1,70 zł za sztukę przy limicie ilościowym do 90 sztuk miesięcznie. – To znaczący wzrost refundacji w stosunku do poprzednich zasad – ocenia Marta Masłowska-Sobczak z firmy Paul Hartmann. – Limit kwotowy dla pozostałych refundowanych produktów chłonnych, tj. wkładów anatomicznych i podkładów, wzrósł z kolei z zaproponowanych pierwotnie w projekcie nowelizacji 0,85 zł do 1 zł za sztukę, co oznacza utrzymanie ich na dotychczasowym poziomie – dodaje. Jednocześnie przypomina, że w rozporządzeniu wprowadzono także 30-procentową odpłatność dla pacjentów onkologicznych. – Dzięki temu współpłacenie dla wszystkich pacjentów korzystających z refundowanych środków chłonnych będzie jednakowe, a przez to również prostsze do rozliczenia – ocenia Marta Masłowska-Sobczak. Z kolei Karolina Staniszewska, koordynator ds. refundacji w firmie TZMO, wylicza, że dzięki nowym limitom finansowania produktów chłonnych, pacjenci mogą korzystać z refundacji wyższej niż kwota 63 zł, która do tej pory była najczęściej wykorzystywanym poziomem dofinansowania przez NFZ przy zakupie refundowanych środków pomocniczych. – Wyczekiwana latami zmiana limitu finansowania wpływa bezpośrednio na miesięczne koszty ponoszone przez pacjenta z racji zaopatrzenia w wyroby medyczne. Część pacjentów decyduje się na oszczędność – do tej pory NFZ refundował kwotę 63 zł, od grudnia 2021 r. może to być nawet 107 zł. Jednak ci, dla których problem nie stanowi ten sam poziom dopłaty do produktów, wybierają wyższe poziomy chłonności, dzięki czemu produkt jest dla nich i ich opiekunów bardziej komfortowy. Nie trzeba go tak często wymieniać – wskazuje przedstawicielka TZMO. Nowe limity nie tylko cenowe Na kwestię chłonności produktów zwraca również uwagę Marta Masłowska-Sobczak. Jej zdaniem ważnym krokiem ze strony resortu zdrowia było ustalenie w rozporządzeniu obowiązującym od 1 grudnia zeszłego roku minimalnego poziomu chłonności. – To wyeliminuje nadużycia, takie jak np. zgłaszanie do refundacji zwykłych wkładek. Za sprawą nowelizacji pacjenci zyskają więc nie tylko więcej produktów, ale też środki zdecydowanie lepszej jakości – ocenia. Z tego punktu widzenia ważnym wydaje się również właściwy dobór środków chłonnych do potrzeb pacjenta. Dlatego też producenci podkreślają znaczenie właściwej edukacji nie tylko wśród pacjentów, ale również opiekunów, farmaceutów i pracowników sklepów medycznych, którzy pomagają chorym w realizacji zleceń. – Zwracamy uwagę również na kwestię komfortu, oprócz pieluchomajtek dla pacjentów niemobilnych proponujemy zaopatrzenie się w podkłady higieniczne, które również podlegają refundacji, lub przeznaczenie zaoszczędzonej kwoty wynikającej ze zmiany limitu refundacyjnego na produkty przeznaczone do oczyszczenia i ochrony skóry okolic intymnych dla osób z nietrzymaniem moczu. Ważna jest również ilość produktów, w które się zaopatrujemy – zgodnie z potrzebą pacjenta, jeśli wybieramy produkt o wyższej chłonności, zużyjemy go mniejszą ilość, ponieważ nie będzie wymagana tak częsta wymiana – przekonuje Karolina Staniszewska. Nie wszystko złoto… Pacjenci, którzy od dwóch dekad czekali na zmiany w refundacji środków chłonnych, przyznają jednak, że zmiany w sposobie finansowania wyrobów chłonnych pociągnęły za sobą również pewne mankamenty. – Swoje niezadowolenie wyrażają szczególnie ci pacjenci onkologiczni, którzy zaopatrują się w stosunkowo niewielkie ilości takich produktów miesięcznie (do 60 sztuk miesięcznie), bo akurat dla nich zmiany przyniosły negatywny skutek – ocenia Anna Sarbak, prezes Stowarzyszenia Osób z NTM „UroConti”. Wtóruje jej Elżbieta Żukowska, sekretarz stowarzyszenia, która wskazuje, że po entuzjastycznym przyjęciu zmian już pierwsza realizacja zleceń na środki chłonne pokazała, iż w wielu przypadkach trzeba było zapłacić więcej. Dlaczego? – Przede wszystkim powodem tej sytuacji były rosnące od ubiegłego roku ceny środków chłonnych. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że podwyżki wyrobów były tak dotkliwe, że de facto wzrost limitów cenowych jedynie te wzrosty złagodził. Z moich obserwacji i analiz wynika, że najbardziej zdrożały wciągane majtki chłonne o wysokiej chłonności. Najmocniej, w negatywnym sensie, zmiany w refundacjiodczuli pacjenci onkologiczni. Zostali oni zrównani z pozostałymi pacjentami, którym przysługują refundowane środki chłonne, a jednocześnie, kupując mniejsze opakowania, dopłacają do wyrobów chłonnych więcej – wylicza Elżbieta Żukowska. Ceny rosną nie bez powodu? Jak z podwyżek tłumaczą się producenci? Przede wszystkim wskazują rosnące koszty surowców i logistyki. Wkrótce sytuacja może ulec dalszemu pogorszeniu przez Polski Ład oraz rosnącą inflację, która nawet może przyspieszyć z powodu wojny w Ukrainie. – Tak jak większość wyrobów medycznych, także produkcja środków chłonnych jest w dużej mierze uzależniona od kosztów energii elektrycznej i cen surowców. A te w ostatnim roku rekordowo podrożały. Celuloza, czyli podstawowy składnik środków chłonnych, zdrożała o około 50 proc.! Podobnie ceny energii elektrycznej, które nadal rosną – tłumaczy Patryk Sucharda, Public Regulatory Affairs Manager w Essity. – Niebagatelny wpływ ma także inflacja na poziomie niemal 9 proc. Wymienione przeze mnie czynniki mogą mieć wpływ na wysokość cen środków chłonnych nie tylko w Polsce, ale także w całej Europie – dodaje. Podobnie podwyżki cen tłumaczy przedstawicielka TZMO. – Niestety, wszystko drożeje: surowce, koszty produkcji. To przekłada się na podwyżki cen. Aktualny cennik refundacyjny produktów Seni udostępniamy pacjentom na naszej stronie internetowej. Należy jednak pamiętać, że są to ceny sugerowane przez TZMO i w aptece czy sklepie medycznym mogą się różnić od siebie – zastrzega Staniszewska. Czy będą kolejne zmiany w sposobie refundacji? Pacjenci nie zamierzają jednak czekać z założonymi rękoma i aktywnie przystąpili do działań na rzecz kolejnych zmian w refundacji środków chłonnych. Jak wskazuje Elżbieta Żukowska, jednym z postulatów jest zwiększenie limitu ilościowego dla pieluchomajtek do 120 sztuk miesięcznie. Jej zdaniem powinno to przełożyć się na większe wsparcie dla osób o najwyższym stopniu niesamodzielności i najniższej mobilności. Jak wskazała Anna Sarbak w piśmie skierowanym do resortu zdrowia, ta grupa pacjentów z nietrzymaniem moczu jest szczególnie wrażliwa. „W świetle szybko rosnących kosztów codziennego życia, osoby opiekujące się nimi w domach będą środki finansowe otrzymywane z ich rent, emerytur i zasiłków coraz częściej przeznaczać na inne potrzeby kosztem codziennej higieny, czyli zakupu środków absorpcyjnych, w tym w szczególności pieluchomajtek, które są produktem pierwszego wyboru w przypadku osób leżących. W efekcie może wzrosnąć liczba powikłań skórnych (zakażenia, odparzenia, odleżyny), co będzie skutkować wzrostem liczby hospitalizacji, których powinniśmy starać się unikać” – napisała Anna Sarbak. Zdaniem pacjentów konieczne jest również zwiększenie limitu finansowego dla majtek chłonnych z 1,70 zł do przynajmniej 2 zł. Takie rozwiązanie powinno przyczynić się do poprawy mobilności części osób samodzielnych z inkontynencją. – Ten rodzaj produktu, tj. majtki chłonne, daje poczucie wyższego komfortu i bezpieczeństwa, umożliwiając wyjście z domu. Przekłada się to pozytywnie na obniżenie ryzyka wystąpienia innych chorób, samoizolacji, a w rezultacie na zwiększenie aktywności, zarówno społecznej, jak i zawodowej – ocenia Anna Sarbak. Źródło: Kwartalnik NTM nr 1/2022 Stare, ale jeszcze dzisiaj często i chętnie przywoływane powiedzenie łyżka (albo kropla) w beczce miodu – znane też w dłuższej konstrukcji łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje lub łyżka dziegciu dodana do beczki miodu zepsuje jego smak – nazywa sytuację ogólnie korzystną, którą nieoczekiwanie zakłóca jakieś małe, drobne, ale nieprzyjemne wydarzenie. Cóż to był ów dziegieć? Dziegciem nasi przodkowie nazywali gęstą, ciemnobrunatną ciecz, smołę o bardzo nieprzyjemnym zapachu, otrzymywaną podczas suchej destylacji kory i drewna brzozowego. Używano jej w rozmaitym celu, np. jako środka na schorzenia skóry, gdyż działała antybakteryjnie, gojąco, czy jako smaru do piast kół w wozach (stąd się wzięło inne powiedzenie – kto smaruje, ten jedzie). Dziegciem w połączeniu ze smołą uszczelniano beczki, impregnowano liny, a nawet smarowano buty, by dłużej służyły, a maść dziegciowa skutecznie odstraszała komary. W przeszłości był w obiegu nie tylko wyraz dziegieć, ale także czasownik dziegciować, czyli ‘smarować, nasycać coś dziegciem’. ‘Kogoś, kto to robił’ nazywano dziegciarzem, a ‘miejsce wyrabiania dziegciu’ – dziegciarnią. Przenośny sens powiedzenia łyżka dziegciu w beczce miodu wziął się ponoć z tego, że do beczek miodu pitnego przewożonego w taborach za wojskiem celowo wlewano trochę cuchnącego dziegciu, żeby ów miód nie korcił przed bitwą żołnierzy. Nie wiadomo jednak, czy jest to prawdą… Bardziej wiarygodne wydaje się to, że mieszanina miodu z odrobiną gorzkiego dziegciu stanowiła dobrą miksturę na rozmaite dolegliwości. Tym samym powiedzenie to zawdzięczalibyśmy samozwańczym farmaceutom i znachorom. Pan Literka Łyżka dziegciu w beczce miodu- czyli implanty nie są idealne Łyżka dziegciu w beczce miodu- czyli implanty nie są idealne.. Postanowiłam napisać ten tekst z dwóch powodów. Po pierwsze, trudno znaleźć informację o implantach napisaną w przystępny sposób dla pacjenta, która nie będzie pokazywała samych superlatyw implantów, ale także ich ograniczenia. Po drugie, słowo pisane moim zdaniem wydaje się lepsze, jeśli chodzi o tłumaczenie rozwiązań od mojej strony- czyli lekarza MediClinic. Leczenie implantologiczne jest dosyć kosztowne, wiąże się z częścią chirurgiczną , której pacjenci się boją. Rozmowa w gabinecie często jest skupia się na tym, co opowiada lekarz. Pacjenci nierzadko nie wiedzą o co zapytać. Zatem co z tym dziegciem/ implantem. Otóż implanty są świetnym rozwiązaniem, jeśli straciliśmy ząb. Nawet pojedynczy. Implanty są nowoczesną i bezpieczną metodą leczenia. Absolutnie należy rozważać ich wszczepianie i rozwiązania oparte na nich, bo obecnie są to najbliższe naturze i najwygodniejsze dla pacjentów rozwiązania. Jednak pamiętać należy o kilku kwestiach, które mam nadzieje dzięki temu tekstowi będą bliższe naszym pacjentom. Najważniejsza informacją na jaką pacjenci powinni zwrócić uwagę i jaką powinni zapamiętać: IMPLANT NIE JEST TYM SAMYM CZYM JEST WŁASNY ZĄB. I NIE OCZEKUJMY ŻE BĘDZIE TAK SAMO FUNKCJONOWAŁ. Pamiętając o tym będziemy w stanie- my lekarze i Wy- pacjenci uniknąć pewnych rozczarowań lub sytuacji zaskoczenia. Zacznijmy od anatomii. Naturalny ząb jest zawieszony w zębodole, w naszej kości na miliardach nitek. To włókna ozębnej utrzymują go na miejscu i choć tego nie czujecie na co dzień, wasze zęby ruszają ulegać wychyleniu, mogą być wtłoczone wgłąb lub się wysuwać dynamicznie dostosowując się do sytuacji w ustach. Dzięki temu możemy je przesuwać podczas leczenia ortodontycznego. Implanty po czasie wgajania się do kości tkwią w niej sztywno. W żaden sposób nie pracują, nie dostosowują się, nie można ich przesunąć z raz uzyskanej pozycji. Ta cecha ma wiele następstw. Otóż- prace na implantach wymagają regularnych kontroli, co 6 miesięcy. Nasze kości rosną i zmieniają się całe życie, razem z nimi zmieniają się pozycje naszych zębów, lub właśnie dzięki zębom kości rosną w pożądanych kierunkach. Implanty nie wywierają tak naturalnego wpływu. Dlatego zgryz i korony na implantach mogą się zmieniać z biegiem czasu. W skrajnych przypadkach, po kilku latach korona na “jedynce”, założona na implancie – w dniu oddania idealna, po jakimś czasie będzie o 1 mm za krótka, a korona na implancie dolnej piątki będzie za niska o 1 mm.. Szczęka i żuchwa zmieniają się całe życie, a prace na implantach I same implanty pozostają takie same. Problemem może być również widoczność implantów po latach od wszczepienia. W dniu oddania pracy protetycznej jest ona idealna, po kilku lub kilkunastu latach nagle pacjenci zauważają , że przez dziąsło w górnej szczęce prześwitują tytanowe (w określeniu pacjentów- stalowe) elementy a w żuchwie przy dziąśle widac szara obwódkę “metalu”, której nie było.. Jest to norma, nie jest to w żadnym razie powikłanie. Po prostu nasza szczęka z wiekiem kurczy się w swojej objętości, a żuchwa maleje do dołu. Jeśli pacjent utrzymuje prawidłowa higienę i pozostaje pod stałą kontrolą profesjonalisty, nic się nie dzieje z takimi pracami i mogą one nadal funkcjonować o ile prawidłowo kontaktują z zębami przeciwstawnymi. Zadaniem lekarza jest także uświadomić pacjentowi, że o implanty należy prawidłowo dbać. Że pomimo iż są to “sztuczne zęby” one też mogą się “popsuć” od nieprawidłowego mycia. Oczywiście nie mam tu na myśli próchnicy, bo ona implantom nie grozi, ale zapalenie dziąseł i kości wokół, które to dla implantów może być bardzo niebezpieczne. Odpowiednia higiena musi obejmować prawidłowe nitkowanie wokół implantu, najlepiej, jeśli do higieny włączone zostaje regularne użycie irygatora oraz bezwzględne kontrole w gabinecie. Lekarz decyduje, w jakim okresie czasu wykonywać zdjęcia kontrolne, w MediClinic zakładamy, że powinny być one wykonane raz na rok. Zapalenie kości i jej zanik wokół implantu mogą spowodować odrzucenie implantu. Nawet, jeśli ten implant służył nam już dobrych kilka lat i do tej pory nic sie z nim nie działo. Dlatego kontrole są tak istotne. Teraz duży kaliber. Drodzy pacjenci – rozległe prace na implantach nie są na całe życie. Z resztą jak każda praca protetyczna na implantach lub na własnych zębach. Pomimo faktu, że mamy obecnie wspaniałe technologie, CAD/CAM, CEREC, skanowanie wewnątrzustne, świetne materiały, porcelanowe , cyrkon, e-max, PEEK, tytan i wiele innych, nadal nie stanowią one ideału jaki stworzyła natura- czyli tkanki zęba. Prace na implantach co kilka lub kilkanaście lat wymagają wymiany. Będą się niszczyć , ścierać, kruszyć tak jak własne zęby. Pamiętajcie drodzy pacjenci, że w waszych ustach jest istny poligon wojskowy. Gryziemy, żujemy z siłą kilkudziesięciu kilogramów kilka razy dziennie, codziennie, przez wiele tygodni, miesięcy, lat. Dodatkowo fundujemy sobie zmienne ph- od silnie kwasowego popijając colę z cytryną do silnie alkalicznego przy popijaniu ogórka i fasolki woda zasadową. No i jeszcze czasami lubimy sobie zgrzytać zębami ze złości lub we śnie…I jeszcze cała masa innych. Skoro wasze własne, idealne zęby tego nie wytrzymują , bo z jakiegoś powodu rozważacie te implanty, to proszę, nie oczekujcie cudu od pracy zrobionej w laboratorium. Będzie ona zawsze substytutem zęba naturalnego. Podobnie też ma się rzecz z protezami opartymi na implantach. One również będą wymagały zmiany co jakiś czas. Zęby będą się ścierać tak jak własne i utrzymanie protezy również będzie wymagało poprawek. Na szczęście wszystko jest do zrobienia, trzeba jednak brać to pod uwagę. Przygoda z dentystą nie kończy się w dniu oddania pracy. To związek na dłużej. W drugiej części, żeby nie wystraszyć Was za bardzo, zajmiemy się – innością odczuwania, możliwościami estetycznymi, wymową, awariami i co z nimi. Znacie to uczucie? Znużenie albo stres, a wtedy sięgacie po coś słodkiego… Dlaczego nie warto pocieszać się słodyczami i jak dla zdrowia zredukować cukier w diecie? Oto kilka prostych cukru i słodyczy przez lata narosło wiele mitów. Obecnie wiemy już, że cukier wcale nie krzepi, a w nadmiarze może mocno zaszkodzić. Zarówno w kontekście cukrzycy, jak i próchnicy czy rozwijającej się w zastraszającym tempie zwłaszcza wśród młodzieży i dzieci pociechaSłodki smak jest pierwszym, który poznajemy w życiu i być może dlatego wydaje się nam taki naturalny – wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa i odczuwanie przyjemności. Ale jest to bardzo zgubne, ponieważ cukier uzależnia i powoduje, że łatwo stracić kontrolę. Zwłaszcza gdy za pomocą słodyczy rozładowujemy negatywne emocje, niepokoje i jest gdzie indziejAle istnieje światełko w tunelu! Podobnie jak cukier, za pobudzenie ośrodka nagrody w mózgu odpowiada aktywność fizyczna, powodując wytwarzanie hormonu szczęścia, czyli serotoniny. Postawmy więc na domowy trening, skoki na skakance, chodzenie po schodach czy bieganie po lesie. A potem w kuchni i w codziennym życiu popracujmy nad wyeliminowaniem złych zredukować cukier? 5 prostych poradNie wymagajmy od siebie zbyt dużo. Redukowanie słodyczy powinno następować stopniowo. Rezygnacja z dnia na dzień może spowodować odcięcie i gwałtowny spadek formy, zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Nie warto organizmu doprowadzać do takiego poziomu. Podobnie jest zresztą z uczuciem głodu. Jeśli przekroczymy granicę własnego rozsądku, nie tylko poczujemy się źle, ale także zwiększymy ryzyko sięgania właśnie po maksymalnie 2-3 „słodkie dni” w tygodniu. Niech to będą wspólnie celebrowane momenty spotkań przy stole, rozmowy, zwolnienia tempa. Postawmy przy tym na zdrowe przekąski: domowe ciasta i desery fit, jogurty naturalne ze świeżymi owocami, domowe owsianki i granole z różnym rodzajem orzechów jako źródłem zdrowych tłuszczy. Nie kupujmy słodyczy na zapas i „na wszelki wypadek”!Nawadniajmy się i jedzmy produkty zawierające błonnik. Jeśli chodzi o wodę, norma nie zmienia się od lat: powinno to być około 1,5-2 litrów dziennie. Natomiast sam błonnik, jak wiadomo, na dłużej zapełni nam żołądek i nie będzie powodował gwałtownych skoków cukru we krwi, a wręcz obniży jego poziom. Dzięki temu zmniejszy się ochota na szybką słodką przekąskę, czyli aż za bardzo podręczny batonik. Do produktów zawierających duże ilości tego enzymu należą pełnoziarniste pieczywo, kasza i fasola, ziemniaki, ale także owoce: jabłka, gruszki i suszone śliwki oraz się! Tylko tyle i aż tyle. Niedosypianie lub ogólne zachwianie równowagi w tej materii skutkuje nie tylko zmęczeniem, ale także większym apetytem na słodkie Dzięki temu nie tylko przyspieszymy przemianę materii i spalanie tłuszczu, ale także nasze potrawy i życie nabiorą i… powodzenia! 25 marca w Teatr Stary zaprezentuje spektakl . „Łyżka dziegciu w beczce miodu" w reż. Urszuli Lewartowicz. To projekt muzyczno-teatralny, nagrodzony Stypendium Prezydenta Miasta Lublina. fot. mat. teatru „Łyżka dziegciu w beczce miodu” to autorski projekt muzyczno-teatralny, nagrodzony Stypendium Prezydenta Miasta to tragikomedia, w której problemy - te praktyczne i te egzystencjalne - człowieka zanurzonego w rozpędzonym świecie współczesnym, zderzają ze światem minionym, spokojnym i uporządkowanym, którego echo odbija się w wykonywanych przez aktorów przejmujących tradycyjnych Urszula Lewartowicz o sztuce:„Oczekują od nas bycia w dobrej formie. Ale dobra forma to przecież ciągle forma. Struktura dla surowej, nierzadko kruchej materii. Zdarza się, że pęka, dając dojść do (otwartego) głosu temu, co prawdziwe i pierwotne - popędom, emocjom, tęsknotom. Pęknięcie zaburza miarowość. Rozstraja regularność codzienności. Spowalnia tempo życia. Odsłania i obnaża. Tradycyjnym zaśpiewem łamie rytmiczne i słodkie hity współczesności. Paradoks polega na tym, że słodkie zwykle jest trochę gorzkie, a pyszne zwykle jest ciężkostrawne. Że w każdej beczce miodu jest łyżka dziegciu. A ty zajrzałeś już do swojej beczki?”.Bilety: I - 30 zł, II - 20 zł, III i stojące – 10 zł 25 marca, godz. 19"Łyżka dziegciu w beczce miodu"scenariusz i reżyseria: Urszula Lewartowiczprzygotowanie wokalne: Edmund Kurylukscenografia i kostiumy: Arkadiusz Sławekwystępują: Gabriela Jaskuła, Piotr Bublewiczczas trwania: 55 minut

łyżka dziegciu w beczce miodu