Od siedmiu lat rosyjskie władze zmierzają do znacznego ograniczenia zależności importowej gospodarki i zastąpienia dostaw z zagranicy rodzimą produkcją. Celem polityki tzw. substytucji importu było przede wszystkim ograniczenie wrażliwości kraju na politykę Zachodu, uważanego przez Kreml za wrogi wobec rosyjskiej elity rządzącej. Impulsem do intensyfikacji owej polityki były
Zadzwoń do nas +48 511 473 918lub przejdź do formularza kontaktowego. Specjalnie dla Państwa uruchomiliśmy terminal płatniczy, zapraszamy do skorzystania z płatności kartą, blikiem oraz PayPal. HCU Transport zajmuje się hurtową sprzedażą zderzaków samochodowych. Oferujemy sprzedaż hurtową i indywidualną zderzaków używanych.
Świętokrzyscy rolnicy pod koniec ubiegłego tygodnia zakończyli żniwa. Ogromny wpływ na zbiory miała tegoroczna susza. „Dotyczy to zwłaszcza zbóż jarych. Chodzi nie tylko o wielkość plonów, ale i ich jakość” – powiedział PAP dyr. Jerzy Pośpi
Tłumaczenia w kontekście hasła "gorszej jakości" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: Faktycznie produkty importowane są tańsze, ale są również gorszej jakości i nie można zagwarantować ich bezpieczeństwa.
Wybierając najlepsze tabletki na pamięć i koncentrację, mamy pewność, że są one bezpieczne dla naszego zdrowia. Produkty gorszej jakości mogą zawierać szkodliwe składniki lub być produkowane w niehigienicznych warunkach. 5. Opinie innych użytkowników. Przed zakupem warto zapoznać się z opiniami innych użytkowników.
Maksymiliana do negocjacji 1 350 000 zł. - Oferta cenowa marek własnych w przebadanych sieciach jest dość mocno wyrównana. Różnica w sumie koszyka składającego się aż z ośmiu produktów pomiędzy Biedronką i Lidlem wynosi niewiele ponad 1 zł. Są jednak takie artykuły, które najtaniej można kupić w Biedronce, oraz takie
. Sklep z warzywami i owocami/Obrazek ilustracyjny. / foto: PxHere REKLAMA Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Unii Europejskiej przygotowała raport dotyczący różnic produktów na europejskich rynkach. Teraz już wiadomo, które popularne produkty są sprzedawane w Polsce w gorszych wersjach. Lista „gorszych” wersji dla Polaków jest dość spora i zadziwiająca. Wśród różnic między produktami jakie trafiają do Polski i na inne rynki EU są napoje. Np. napój herbaciany o smaku brzoskwiniowym w Polsce ma 0,1 proc. soku brzoskwiniowego z koncentratu, w Niemczech 3 proc., a w Danii 5 proc. REKLAMA Serek twarogowy w Niemczech jest w 100 proc. naturalny. W Polsce dodaje się do niego kwasek cytrynowy, mleko w proszku i „naturalne aromaty”. W produktach na rynek polski często jest więcej składników, z reguły tańszych, tzw. „wypełniaczy” zapewniających firmom dodatkowe oszczędności. Jednak opakowania prawnie niczym się nie różnią, co wprowadza klientów w błąd. Kolejnymi produktami, w których dochodzi do manipulacji są czekolady z orzechami. Komisja zauważyła że czekolada w Austrii miała na cm2 więcej orzechów niż np. w Bułgarii. Olbrzymie różnice jakościowe są w chipsach. Na rynku europejskim są ich aż cztery kategorie. Np. w Hiszpanii używany jest olej kukurydziany (najlepszy), w Danii, Francji i w Holandii słonecznikowy i rzepakowy (dobry). Natomiast w Polsce, na Litwie, Słowacji, Węgrzech i w Czechach używany jest najgorszy – palmowy. Nawet w napojach gazowanych pojawiły się różnice. W Chorwacji Coca-Cola ma więcej cukru niż ta w Polsce. Za to w Polsce Fanta jest bardziej energetyczna, niż ta we Francji i ma więcej węglowodanów i cukrów. Różnice stwierdzone też w paście pomidorowej. Produkt w wersji dla Polaków ma w składzie kwas spożywczy, czyli kwas cytrynowy, którego nie ma w produkcie niemieckim, czy francuskim. Zawiera też więcej cukru, jest bardziej kaloryczny. Ostatnim przykładem były paluszki rybne. W Polsce mają one znacznie więcej panierki, co producenci próbują tłumaczyć twierdzeniem, że Polacy takie lubią. Źródło: NaTemat REKLAMA
Słyszeliście kiedyś opinię o tym, że niektóre produkty tych samych marek mają lepszą jakość, np. w Niemczech? UOKiK po raz pierwszy porównał jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Sprawdzono jakość 101 produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Polacy nie mają wyrobionych poglądów o podwójnej jakości żywności. 71 proc. osób badanych przez Kantar Public* na zlecenie UOKiK przyznało, że nie kupiło produktu tej samej marki w Polsce i za granicą. 86 proc. nie słyszało o pojęciu „podwójna jakość żywności” lub nie wie co on oznacza. Jedynie 3 proc. konsumentów wie, co się pod nim kryje. Mimo to co trzeci wierzy, że istnieją różnice w jakości. Wiedzę czerpią przede wszystkim ze swojego doświadczenia, opinii innych, przekazów w mediach. Większość jest przekonana, że jeżeli produkty wyglądają tak samo, to muszą mieć identyczny skład. Największe przekonanie o tym, że towary sprzedawane w Polsce mają inną jakość od tych na zachodzie Europy mają osoby, które mieszkały dłużej za granicą. Zakupy i testy Produkty sprawdzono na dwa sposoby. Pomogła w tym Inspekcja Handlowa i akredytowane laboratoria. Pierwsze testy porównawcze: pod koniec 2017 r. kupiono artykuły spożywcze w Polsce i ich odpowiedniki w Niemczech. Drugie testy porównawcze: w II kwartale 2018 r. kupiono w Polsce żywność, która miała etykiety: po polsku (co znaczy, że była produkowana na nasz rynek) i w obcej wersji językowej (co świadczy o tym, że miała trafić na rynki innych krajów Europy Zachodniej). Łącznie sprawdzono 101 par produktów, istotne różnice dotyczyły 12. Zauważono, że np. żelki Haribo produkowane na polski rynek mają więcej smaków jabłkowych i cytrynowych, a na niemiecki – truskawkowych i ananasowych, kawa Nescafe Classic jest mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów. Pierwsze testy porównawcze Chipsy paprykowe Crunchips – mimo że opakowanie było identyczne, to w polskich sklepach jest o 25 g mniej chipsów. Polskie – smażone na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy, miały wyższą zawartość tłuszczu. Niemieckie – na słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku. Producent dodał do nich proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pod koniec 2017 r. po raz pierwszy porównał jakość produktów spożywczych w Polsce i w Niemczech. Kupiono 37 par artykułów żywnościowych w polskich i niemieckich sklepach: Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. Były to: serek, chipsy, napoje, soki, jogurty, herbata, kawa, pizza mrożona, ketchup, czekolady, ciastka, żelki, kakaowy krem do smarowania pieczywa, ryby mrożone, wędliny i kiełbasa. W 4 stwierdzono dużą różnicę w jakości. Serek Almette z ziołami – na obu opakowaniach była informacja: „100% naturalne składniki”. Niemiecki serek wyprodukowany był z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli. Polski – zawierał twaróg, odtłuszczone mleko w proszku, cebulę, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, zioła (0,1 proc.), naturalne aromaty. Regulator kwasowości, jako substancja dodatkowa, przeczył napisowi na opakowaniu, że serek Almette zawiera „100% naturalne składniki”. Czekolada Milka z orzechami – w polskich sklepach miała mniej orzechów niż na rynku niemieckim. Lipton Ice Tea Peach – w produkowanej na rynek polski było mniej ekstraktu z herbaty. Ponadto zawierała cukier, fruktozę i słodzik. Na rynku niemieckim – producent dodał tylko cukier. Drugi raz żywność porównano w II kwartale 2018 r. Tym razem kupiono pary produktów głównie w polskich sklepach, 10 w Niemczech. Wybrano te z polską etykietą i w obcej wersji językowej. Chciano porównać, czy są różnice w żywności wyprodukowanej dla polskich konsumentów i tych z Europy Zachodniej. Łącznie sprawdzono 64 pary artykułów spożywczych, duża różnica wystąpiła w 8. W 2 przypadkach – produkty na polski rynek były lepsze. Poniżej wyniki. Drugie testy porównawcze Czekolada Milka Oreo – produkowana dla polskiego konsumenta miała lepszą jakość i była smaczniejsza, co wynikało z badan laboratoryjnych. Zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego. Napój Capri Sun Orange zawierał więcej soku pomarańczowego (20 proc.) niż jego zachodnioeuropejski odpowiednik (7 proc.). Napój FuzeTea - w Polsce – mniejsza zawartość soku brzoskwiniowego i wyraźnie inny smak. Ciastka Leibniz Minis Choco – w Polsce było nieco większe opakowanie, ale zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Monster Munch Original – producent dodał do chrupek glutaminian monosodowy (wzmacniacz smaku), dlatego miały intensywny serowy smak. Ponadto opakowanie w Polsce zawierało o 25 g mniej produktu. Chrupki Curly Peanut Classic – w takim samym opakowaniu w Polsce było o 30 g mniej chrupek. Knorr Fix Spaghetti Bolognese – więcej tłuszczu i cukrów w produkcie sprzedawanym w Polsce, a w zachodnioeuropejskim mniej soli. Różnice w smaku i zapachu – w produkcji na polski rynek dominował smak papryki, na zachodnioeuropejski – czosnku. Serek Philadelphia z ziołami – były różnice w produkcji. Serek na nasz rynek był produkowany z mleka, śmietany i białek mlecznych, a na zachodnioeuropejski – z twarogu. Polskie opakowanie miało 125 g, a zachodnioeuropejskie – 175 g. Co dalej Wyniki zostaną przekazane Komisji Europejskiej, która rozpoczyna testy porównawcze produktów i włączy analizy wykonane przez UOKiK do tego badania. Ponadto na poziomie unijnym trwają prace nad pakietem zmian – dyrektywą Omnibus. – Popieramy regulacje przeciwdziałąjące dyskryminacji konsumentów i zapewniające dostęp do dobrych jakościowo produktów w całej Unii. Nowe regulacje muszą być przede wszystkim jasne dla rynku i jego uczestników –wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. - Kluczowe dla stwierdzenia naruszenia będzie określenie identyczności produktu. Czy będzie to wyłącznie identyczne oznakowanie, a może również, taka sama masa wyrobu? Bez ustalenia produktu referencyjnego – trudno będzie kontrolującym dokonać rzetelnej oceny, a tym samym konsumentom właściwego wyboru – wyjaśnia Dorota Karczewska, wiceprezes UOKiK. Źródło: UOKiK
– Polski konsument był lepiej traktowany w dwóch przypadkach, a gorzej w dziesięciu – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK. Kupiona na terenie Niemiec kawa rozpuszczalna była mocniejsza od tej dostępnej w Polsce, choć etykieta była ta sama: Nescaffe Classic. Chipsy w Niemczech nie zawierały wzmacniacza smaku, w przeciwieństwie do tych sprzedawanych w Polsce. To tylko niektóre przykłady. Urzędnicy byli na zakupach dwukrotnie. Pierwszą część badania prowadzili w sklepach na terenie Polski i Niemiec: w Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. – Kupowaliśmy identyczne pary produktów spożywczych w tych samych sieciach – wyjaśnia Niechciał. Do koszyków trafiły wędliny, ciastka, napoje, soki, słodycze, chipsy i wiele innych produktów. Inaczej było podczas drugiej części badania: – Tym razem kupowaliśmy żywność w Polsce, ale z etykietą w polskiej i zagranicznej wersji językowej. Obca etykieta świadczy o tym, że produkt nie był przeznaczony na polski rynek. W dwunastu przypadkach stwierdzono dużą różnicę jakości. Przykład? Serek Philadelphia z ziołami. – Niemiecki wyprodukowany jest z twarogu, a polski z mleka, śmietany i białek mlecznych – wyjaśnia prezes. Polskie opakowanie zawierało też mniej serka. – Na opakowaniu jest też napis „original”, dlatego każdy konsument może sądzić, że jest to ten sam serek, identyczny bez względu na kraj zakupu. A tak nie jest podkreśla. Różnica dotyczyła także serka Almette z ziołami, który w Niemczech składał się tylko z twarogu, ziół, cebuli, czosnku i soli, w Polsce miał też aromaty, mleko w proszku i regulator kwasowości. Paprykowe chipsy Chrunchips na niemiecki rynek były smażone na oleju słonecznikowym, dla nas na palmowym. Niemieckie nie miały wzmacniacza smaku, którego dodano do polskich, a w paczce tej samej wielkości było mniej chipsów. Czekolada Milka z orzechami miała w Polsce mniej orzechów. Herbata mrożona Lipton Ice Tea Peach miała u nas mniej ekstraktu z herbaty, a w przeciwieństwie do niemieckiej, zawierała nie tylko cukier, ale też słodzik i fruktozę. Knorr Fix Spaghetti Bolognese dla Polaków miał więcej tłuszczów i cukru, był bardziej paprykowy, ten na Zachód raczej czosnkowy. Bardziej wyrazisty, serowy smak chrupek był w Polsce zasługą glutaminianu sodu. Poza tym w paczce było mniej produktu, co stwierdzono też w przypadku ciastek Leibniz Minis Choco i chrupek Curly Peanut Classic. Napój FuzeTea miał w Polsce wyraźnie odmienny smak i mniej soku brzoskwiniowego. W dwóch przypadkach produkty dla Polaków były lepszej jakości. Dotyczy to czekolady Milka Oreo, która nie tylko była smaczniejsza, ale też lepiej wypadła w badaniach laboratoryjnych oraz napoju Capri Sun Orange, który w Polsce miał 20 proc. soku pomarańczowego, a za Odrą tylko 7 proc. – O wynikach naszych badań poinformujemy Komisję Europejską, która rozpoczyna testy porównawcze produktów i włączy nasze analizy do swojego badania – zapowiada prezes UOKiK.
UOKiK porównał żywność, którą można kupić w Polsce i w Niemczech. Które produkty są gorszej jakości w Polsce? UOKiKUOKiK, czyli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów porównał produkty, które można kupić w Polsce, z tymi z niemieckich sklepów. Przebadano 101 par produktów, znaczne różnice dotyczyły 12 - aż 10 z nich było na korzyść tych z niemieckich sklepów. W galerii znajdziesz produkty, w których stwierdzono znaczne różnice w porównał polskie i niemieckie produktyTesty odbyły się w dwóch turach - pod koniec 2017 roku oraz w II kwartale 2018 roku. Podczas pierwszej UOKiK kupił 37 par żywności w Polskich i Niemieckich sklepach Aldi, Kaufland, Lidl, Makro, Netto i Rossmann. Były to serek, chipsy, napoje, soki, jogurty, herbata, kawa, pizza mrożona, kiełbasa, czekolady, ciastka, żelki, kakaowy krem do smarowania pieczywa czy wędliny. Już w czasie pierwszych testów stwierdzono znaczną różnicę w 4 raz żywność UOKiK porównał kilka miesięcy później. Produkty kupiono głównie w Polsce (10 w Niemczech). Wybrane zostały te z polską i obcojęzyczną etykietą. Porównano 64 produkty, duża różnica wystąpiła w 8. Co warte uwagi, w dwóch przypadkach dysproporcja była na korzyść produktów dostępnych w Polsce. Produkty, w których UOKiK stwierdził różnice w jakościZOBACZ KONIECZNIE PRZYKŁADY Co dalej z badaniami UOKiK?Wyniki badań przekazano Komisji Europejskiej, która również rozpoczyna testy porównawcze produktów. W Unii Europejskiej trwają prace nad dyrektywą Omnibus, która ma przeciwdziałać dyskryminacji konsumentów i zapewnić dobrej jakości produkty w całej Unii. – Nie powinno być różnic w traktowaniu konsumentów w Unii Europejskiej. Producenci nie mogą lekceważyć oczekiwań konsumentów i każdą różnicę tłumaczyć odpowiedzią na inne gusta klientów. Prawie połowa ankietowanych przez nas Polaków twierdzi, że mogą zapłacić więcej za produkt lepszej jakości. Takie przekonanie rośnie wraz z zarobkami tych osób. Oznacza to dużą zmianę w postawach, bo jeszcze kilka lat temu kierowali się głównie ceną – mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i firmy Lorenz - producenta chrupek oraz chipsówFirma Lorenz - producent chipsów Crunchips zapewnia, że: W procesie produkcji stosujemy najwyższe standardy jakości, oraz bezpieczeństwa produktów. Jesteśmy jednym z pierwszych producentów w kategorii słonych przekąsek, który wyeliminował już olej palmowy z większości swoich produktów, a do końca roku wszystkie produkty będą już wytwarzane wyłącznie na oleju słonecznikowym. To nie koniec zmian: w 2019 roku planujemy zakończyć wycofywanie wzmacniaczy smaku (glutaminian sodu) ze wszystkich produktów wytwarzanych w PolsceDodaje również: Od kwietnia 2018 roku chipsy Crunchips produkowane są w Polsce na oleju słonecznikowym. Różnice w składzie chipsów Crunchips produkowanych w Polsce i w Niemczech np. zawartość proszku pomidorowego lub paprykowego, związane są z różnicami preferencji smakowych konsumentów w tych krajach. Polski konsument preferuje smak paprykowy, podczas gdy w Niemczech preferowany jest smak paprykowy z dodatkiem pomidorów, proszku serowego i serwatki w odniosła się takjże do popularnych chrupek Curly oraz Monster Munch:- W chrupkach Curly od lipca bieżącego roku, stosujemy wyłącznie olej słonecznikowy. Po wprowadzonych w połowie 2018 roku zmianach technologicznych nie ma żadnych różnic między chrupkami Curly sprzedawanymi w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Różnice gramatur w opakowaniach produktów na rynku polskim i niemieckim związane są wyłącznie z lokalnymi wymaganiami danego rynku i preferencjami konsumentów - informuje LorenzZ kolei w odniesieniu do zarzutów o zawartości wzmacniaczy smaku w chrupkach Monster Munch pisze, że:- Chrupki Monster Munch od czerwca 2018 roku nie zawierają wzmacniaczy smaku (glutaminian sodu) i przy ich produkcji stosujemy wyłącznie olej słonecznikowy. Nie ma żadnych różnic między chrupkami Monster Munch sprzedawanymi w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Jako firma zdajemy siebie sprawę jak wyjątkowe w naszym portfolio są chrupki Monster Munch, dlatego właśnie od tej marki rozpoczęliśmy wycofywanie wzmacniaczy smaku (glutaminianu sodu) ze składu produktów na rynek Polski. UOKiK porównał żywność w Polsce i Niemczech RAPORT + WNIOSKI... POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:Samorządowiec Roku - gala Dziennika ZachodniegoMagazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
9 grudnia 2017, Witold Katner Polski rząd naciska na Komisję Europejską w sprawie rozwiązania problemu tzw. podwójnych standardów jakości żywności. Gorsza jakość produktów w Polsce i sąsiednich krajach jest tematem dyskusji polityków. Do krajów Europy Środkowo-Wschodniej trafiają produkty gorszej jakości niż te, które znajdziemy w sklepach na zachodzie kontynentu. Gorsza jakość produktów w Polsce stała się przyczyną nacisków kraju na KE. Na razie na pewno nie zdecydujemy się na embargo takich produktów. Problem ten bowiem w mniejszym stopniu dotyczy nas niż innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Gorsza jakość produktów w Polsce Ta sama marka, to samo opakowanie, ale po dokładnym zbadaniu składu okazuje się, że to dwa różne produkty. Na taki problem trafiły słowackie i węgierskie służby zajmujące się jakością żywności. Testy porównawcze pokazały, że międzynarodowe koncerny spożywcze wysyłają do krajów Europy Środkowo-Wschodniej gorszą żywność. Wprawdzie jest ona bezpieczna, bo spełnia wszystkie wymagane prawem standardy, ale jednocześnie jest nieco gorszej jakości, niż ta sprzedawana na zachodzie Europy. Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa. Według jego słów gorsza jakość produktów w Polsce wynika z zastosowania innych składników. – Szczególnie dotyczy to słodyczy czy napojów i jeszcze kilku grup produktów rolno-spożywczych, gdzie, czytając etykiety, można to zjawisko bardzo łatwo rozpoznać. Bo jeśli w przypadku tego samego napoju, pod tą samą marką, do słodzenia w Polsce stosuje się izoglukozę, a w Europie Zachodniej – cukier z buraków cukrowych, sacharozę, to nie jest to zgodne z oczekiwaniem polskiego konsumenta. Jest to próba obniżenia kosztów produkcji tego produktu. Wiele badań wskazuje, że izoglukoza, syrop glukozowy, jest bardziej szkodliwy niż cukier pochodzący z produkcji choćby buraka cukrowego – tłumaczy wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. Twardy orzech do zgryzienia Problem jest trudny do rozwiązania. Zarzuty wysuwane są pod adresem dużych międzynarodowych korporacji działających na terenie całej Europy, które problem próbują tłumaczyć zróżnicowaniem gustów konsumentów. Jednocześnie badania przeprowadzane w tej sprawie są bardzo wyrywkowe. Materiał porównawczy w tym zakresie praktycznie nie istnieje. Koncerny tłumaczą się, że chciały zaproponować konsumentom z Europy Wschodniej marki funkcjonujące na Zachodzie, ale po niższej cenie. Ale rządy państw Europy Środkowo-Wschodniej nie przyjęły tych tłumaczeń i poskarżyły się na takie praktyki do Brukseli. – Pani premier w imieniu całego rządu, a więc nie tylko samego ministra rolnictwa, ale całego rządu, zdecydowanie potępiła oferowanie produktów na wspólnym rynku o zróżnicowanych cechach jakościowych w zależności od tego, w jakim kraju te produkty są oferowane – relacjonuje wiceminister Bogucki. Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki Interwencja Brukseli Co warte zauważenia poskarżyły się skutecznie. Komisja Europejska od razu wzięła się do rozwiązania problemu. – Nie zaakceptuję, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach mimo identycznego opakowania i marki. Teraz musimy nadać większe uprawnienia organom krajowym, aby wyeliminować wszelkie nielegalne praktyki, gdziekolwiek mają miejsce – mówił niedawno przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Bruksela opublikowała właśnie zbiór wytycznych w sprawie stosowania unijnego prawa żywnościowego i ochrony konsumentów do produktów o podwójnej jakości. Uznano, że praktyki stosowania podwójnych standardów jakości żywności łamią unijną dyrektywę o nieuczciwych praktykach handlowych. Ale państwa naszego regionu chcą jeszcze więcej. Proponują, aby powstał powszechny systemu badań. Pozwoliłby one na porównywanie jakości produktów w poszczególnych krajach i wymianę takich informacji pomiędzy inspekcjami poszczególnych państw. Bez takich wspólnych działań na poziomie europejskim żadne państwo Europy Centralnej i Wschodniej sobie nie poradzi. Zachowaj spokój Andrzej Gantner, Polska Federacja Producentów Żywności. Ale jednocześnie rząd i eksperci apelują, żeby zachować spokój. Problem ten bowiem w zdecydowanie mniejszym stopniu dotyczy Polski, gdyż my głownie żywność sprzedajmy, a nie kupujemy za granicą. – A więc w przypadku podstawowych produktów rolno- -spożywczych tego problemu nie obserwujemy. Ale oczywiście ten problem istnieje w przypadku dostarczania także na rynek polski produktów marek światowych, marek ogólnoeuropejskich – mówi wiceminister Bogucki. Jednocześnie reprezentanci przemysłu spożywczego zwracają uwagę, że żywność nie może być taka sama na wszystkich rynkach. – Czy Polak na pewno chciałby jeść kiełbasę taką samą jak na przykład Hiszpan czy Niemiec – pyta retorycznie Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jednocześnie potwierdza, że bardzo często robi się produkty pod taką samą marką, ale w nieco zmienionym składzie. Wszystko po to, aby sprostać gustom konsumentów. Dlatego polski rząd musi działać ostrożnie, bo takie praktyki mogą dotyczyć także naszych producentów, wysyłających swoje towary żywnościowe na cały świat. NOWOŚĆ | SU TARROCAPrzeczytaj Nawet wzorca wg COBORU
produkty gorszej jakości w polsce